Wywiady

Wywiad z Agatą Suchocką

Biblioteka Słów: Dzień Dobry! Dziękuję, że zgodziła się Pani, abym przeprowadziła z Panią wywiad. Przeczytałam Pani książkę „Woła mnie ciemność” i jestem pod ogromnym wrażeniem. Przeczytałam tę powieść jednym tchem. Czytałam już sporo książek, ale ta jest wyjątkowa, dlatego właśnie postanowiłam do Pani napisać. Czy na początku mogłaby Pani nam coś o sobie opowiedzieć? Czym się Pani zajmuje?

Agata Suchocka: Obecnie pracuję w administracji szkoły muzycznej, uczę również gry na ukulele. Zdarza mi się występować z chórem na scenie filharmonii. Poza tym jestem tłumaczką w nowozelandzkim wydawnictwie Cheeky Kea Printworks, nakładem którego ukazują się również moje powieści.

 

Biblioteka Słów: „Woła mnie ciemność” jest  Pani debiutem literackim. Wykorzystane zostały wątki erotyczne, ale także fantastyczne. Skąd Pani pomysł na to?                                                                                                 

Agata Suchocka: Zawsze troszkę się marszczę na dźwięk wyrażenia „debiut literacki”. To moja pierwsza powieść dostępna dla szerszej publiczności, publikowałam jednak w latach dziewięćdziesiątych wiersze i opowiadania na łamach prasy.  Były to jednakże czasy „przedinternetowe” i niestety nie ma już dostępu do owych publikacji. Kilka moich opowiadań znaleźć też można na blogu agatasuchocka.blogspot.com.

Podczas każdego spotkania autorskiego, na konwentach i w wywiadach podkreślam moją fascynację prozą Anne Rice, autorki „Wywiadu z Wampirem”, nie wstydzę się tej inspiracji i to właśnie od powieści tej autorki zaczęła się moja przygoda z pisaniem. Cykl wampiryczny Anne Rice to były pierwsze powieści, które czytałam świadomie jako nastolatka, to one ukształtowały mnie najpierw jako czytelnika, a później autorkę. Można więc rzec, że zostałam napiętnowana taką tematyką w młodości i fascynacja ta przetrwała próbę czasu. Myślę, że literaturę grozy i fantastyczną czas odczarować, pokazać, że takie powieści mogę być poważne, mało tego, skłaniające do refleksji, kontrowersyjne i zapadające na długo w pamięć czytelnika.

 

Biblioteka Słów: Głównym bohaterem jest młody mężczyzna, Armagnac Jardineux, który uświadamia sobie, iż kocha swojego partnera z duetu muzycznego. Pierwszy raz spotykam się z tak dobranymi parami. Zawsze było o kobiecie zakochanej. Co skusiło Panią do przełamania tego, co sprawiło, iż wybrała Pani takich właśnie bohaterów?

Agata Suchocka: Pierwszy raz? Niemożliwe! Wątki homoerotyczne są obecne w literaturze od zawsze, nawet w starożytnym podręczniku miłości – „Kamasutrze” – jest rozdział poświęcony związkom dojrzałych mężczyzn z młodymi chłopcami. O miłości mężczyzn pisał Oscar Wilde w „Telenym” czy James Baldwin w „Moim Giovannim”; w „Carmilli” Sheridana La Fanu, jednej z pierwszych opowieści gotyckich, występowała zakochana w kobiecie wampirzyca. W „Iliadzie” Homera Achilles i Patrokles byli kochankami. Anne Rice zawarła mnóstwo takich wątków w swojej erotycznej tetralogii o Śpiącej Królewnie. Nigdy jednak takie dzieła nie przeniknęły do masowej świadomości, zawsze spychano je do podziemia, nawet w Wilde’owskim „Portrecie Doriana Graya” fascynacja malarza młodym modelem jest skwapliwie pomijana podczas omawiania tej pozycji w szkołach. Nie jestem nawet pewna, czy figuruje ona jeszcze na liście lektur… Także taka literatura zawsze była, ale może niekoniecznie tworzona przez rodzimych pisarzy. Jeśli już pojawiał się mężczyzna homoseksualny, to był pociesznym współlokatorem głównej bohaterki, wzbudzającym raczej politowanie niż sympatię.

Najciekawszym aspektem „Woła mnie ciemność” jest według mnie właśnie obserwacja kiełkowania tego „zakazanego” uczucia, narodziny namiętności, która przez społeczeństwo była wówczas postrzegana jako wykroczenie, przestępstwo, ale jednocześnie skrycie praktykowana. Wielu z nas zna historię osławionego romansu francuskich poetów, Rimbauda i Verlaine’a, za który ten drugi zapłacił pobytem w więzieniu, oskarżony o nieobyczajność.

W klasycznym romansie rozwój historii może pójść tylko w jedną stronę: On się zakochuje, Ona jest niedostępna, oboje są po przejściach i po wielu perypetiach zostają parą. Lub nie. Ot i cała historia, wałkowana już milion razy. Nie chcę tutaj powiedzieć, że takie romanse są mniej wartościową lekturą, wcale nie, niejednokrotnie to świetne powieści. Ale my wszyscy już wiemy, co się stanie, prawda? Gdy jednak mamy do czynienia z bohaterami jednej płci, wachlarz ich emocji się poszerza, pojawia się poczucie winy, napiętnowania, wewnętrzna walka z sobą samym, która sprawia, że bohater nabiera kolorytu, staje się prawdziwy, tragiczny, skazany na zagładę na takiej lub innej płaszczyźnie, jeśli nie społecznej, to moralnej. I to właśnie ta jego walka z samym sobą jest dla mnie fascynująca.

 

Biblioteka Słów: Czy zamierza Pani napisać tom drugi? Zdradzi nam Pani o czym jest?

Agata Suchocka: Tom drugi jest już od dawna napisany, a także kolejne. Trzy tomy są dostępne w języku angielskim, można je nabyć na amazonie. Obecnie pracuję nad przetłumaczeniem właśnie z języka angielskiego tomu szóstego, bo podczas gdy do tej pory tłumaczyłam swoje powieści z polskiego na angielski, tym razem dla odmiany rozpoczęłam od napisania oryginału w języku obcym. Tom drugi przy sprzyjających wiatrach będzie wydany jeszcze w tym roku. Nie mogę nic zdradzić, gdyż część pierwsza pozostawiła czytelników w oczekiwaniu, może lekkim szoku, z pytaniami na ustach. Zapewniam, że odpowiedzi poznacie już niedługo!

 

Biblioteka Słów: Co lubi Pani najbardziej w pisarstwie?

Agata Suchocka: Chyba świadomość tego, że dobra literatura może stać się dziedzictwem kulturowym pielęgnowanym przez następne pokolenia. Mimo tego, że tworzę literaturę rozrywkową, staram się, aby była na tyle dobra, by zapaść w pamięć i przetrwać próbę czasu. To swoista forma nieśmiertelności dla autora. Poza tym ustami moich bohaterów mogę wyrazić wszystko, nawet najbardziej kontrowersyjne treści i poglądy, a potem twierdzić, że to tylko fikcja literacka!

 

Biblioteka Słów:  Czego zaś Pani nie lubi w tym zawodzie?

Agata Suchocka: Proces przygotowywania powieści do druku jest bardzo męczący, kilkukrotne czytanie w krótkim czasie redagowanego i korygowanego tekstu sprawia, że nawet treść najbliższa sercu staje się nużąca. No bo ile razy można przeczytać jedną powieść w ciągu dwóch tygodni? Denerwuje mnie również to, że w dzisiejszych czasach „pisać każdy może” i wydaje się mnóstwo książek napisanych marnie stylistycznie, nieporadnie, pełnych płaskich bohaterów i przewidywalnych historii. Literatura popularna, mimo tego, że ma dostarczać rozrywki, w moim mniemaniu nie powinna rozleniwiać intelektualnie, a stymulować, sprawiać, że czytelnik się zainspiruje, odkryje nowe treści i tematy. Od lat walczę z „literackim disco–polo”, jest to jednakże syzyfowa praca.

 

Biblioteka Słów: Jakie uczucia towarzyszą Pani podczas pisania?

Agata Suchocka: Szczere i prawdziwe. Jeśli nie potrafię wczuć się w losy bohatera, nawet jeśli toczą się one gdzieś daleko w czasie i przestrzeni, tak jak to ma miejsce w przypadku „Woła mnie ciemność”, wiem, że dobra powieść nie powstanie. Piszę więc kompulsywnie, w chwilach natchnienia, gdy czuję, że pewne aspekty historii we mnie dojrzały, że bohater chce właśnie teraz przemówić. Wtedy nie dosypiam, nie dojadam, jestem zupełnie gdzie indziej, tak jakby to, co piszę było prawdziwym życiem, a moja egzystencja tu i teraz tylko snem. To jest dziwne i niepokojące odczucie, ale jednocześnie bardzo przyjemne i poniekąd uzależniające.

 

Biblioteka Słów: Czy w czasach szkolnych poloniści zauważali Pani lekkość pióra?

Agata Suchocka: Tak, jednak mieli z tym pewien problem. Moje liceum było bardzo konserwatywne, to szkoła, która niedawno obchodziła 180-lecie istnienia. Kształtowało się tam pewne postawy i wzorce, z którymi ja niekoniecznie się zgadzałam. Byłam buntowniczką, autsajderką, ale jednocześnie pisałam piosenki, brałam udział w konkursach poezji śpiewanej, moje teksty były publikowane w szkolnej gazetce, wygrywałam turnieje poetyckie, a maturę napisałam na ocenę celującą. Chcąc nie chcąc, mój polonista musiał pogodzić się z tym, że nie będę myślała w sposób, w jaki on sobie życzył. Moja miłość do literatury była faktycznie bardzo silna, czasami dziwię się, jak przetrwała tę próbę.

 

Biblioteka Słów: Jakie ma Pani zainteresowania?

Agata Suchocka: Grywam na skrzypcach i gitarze, śpiewam również w zespole bluesowym. Często układam haiku. Uwielbiam również rysować, portrety moich postaci można znaleźć na facebookowym profilu autorskim, portret Armagnaca mojego autorstwa jest w książce, w kolejnych tomach pojawią się inne postaci.

 

Biblioteka Słów: Które z wymienionych zainteresowań jest bliższe Pani sercu?

Agata Suchocka: Wszystkie są mi bardzo bliskie, inaczej nie poświęcałabym im czasu. Z niczego nie potrafię zrezygnować i we wszystkim staram się dążyć do perfekcji, z różnym skutkiem.

 

Biblioteka Słów: Jak zaczęła się Pani przygoda z pisarstwem?

Agata Suchocka: Nie licząc epizodów poetyckich w czasach licealnych, zaczęło się od lektury powieści „Wampir Lestat” Anne Rice. To po jej przeczytaniu narodził się w mojej głowie Armagnac, prawie dwadzieścia pięć lat temu.

 

Biblioteka Słów: Jakiego pisarza bądź pisarkę lubi Pani czytać?

Agata Suchocka: Bardzo lubię gawędziarski styl Michała Witkowskiego, eteryczną atmosferę dzieł Colette, sięgam też po książki pisarzy publikujących niezależnie w języku angielskim. Bardzo odpowiada mi też oszczędny styl, którym posługuje się Haruki Murakami

 

Biblioteka Słów: Woli Pani czytać książki pisarzy zagranicznych, czy może jednak polskich?

Agata Suchocka: Póki co zagranicznych, piszących po angielsku i staram się ich czytać zawsze w oryginale. Trafiają się jednakże perełki i na naszym podwórku. Przez przypadek kupiłam gdzieś na wyprzedaży „Nocne zwierzęta” Patrycji Pustkowiak i zakochałam się w tej dziwacznej, introspektywnej historii. Za młodu zaś zaczytywałam się w Sapkowskim.

 

Biblioteka Słów: Co by Pani doradziła osobie, która chce zacząć pisać książki?

Agata Suchocka: Aby przede wszystkim zaczęła od czytania dobrze napisanych powieści, również klasyków, którzy nie bez kozery weszli do kanonu światowej literatury. Aby sięgnęła po noblistów. Aby nauczyła się samodzielnie myśleć i starała o oryginalność, a nie usiłowała wylansować na plagiaciarstwie czy kopiowaniu cudzego stylu.

 

Dziękuję serdecznie za wywiad 🙂 

 

Tagged ,