Wywiady

Wywiad – Ewa Olchowa

Biblioteka Słów: Dzień Dobry. Bardzo Pani dziękuję, że zgodziła się Pani na przeprowadzenie w taki sposób wywiadu. Dużo dla mnie znaczy ten wywiad. Stała się Pani jednym z moich ulubionych pisarek. Pokochałam bohaterów „Wychodząc z ukrycia”. Tak bardzo nie mogę się doczekać kolejnej części. Na początku Pani Ewo chciałabym zadać pytanie: jak zaczęła się Pani przygoda z pisarstwem?

Ewa Olchowa: Moja przygoda z pisaniem zaczęła się w 2010 r. po przeczytaniu sagi Zmierzch (byłam wtedy świeżo upieczonym magistrem teologii i miałam bardzo dużo czasu na czytanie i rozmyślenie, na co mogłabym poświecić swój wolny czas).
Po S. Meyer szukałam innych książek w podobnym klimacie, ale bezskutecznie. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, jaka to musiałaby być historia, aby w podobny sposób chwyciła mnie i innych za serce. I tak powstała w mojej głowie Rose (jeszcze wówczas nie miała imienia, ale wiedziałam, jaka ona będzie: silna, odważna, wrażliwa i waleczna).
Nie robiłam tego z myślą o napisaniu książki. To się zadziało samoistnie. Kiedy okazało się, że wyobrażanie historii Rose stało się niewystarczające. Jej historia rozrosła się w mojej głowie do takiego stopnia, że poczułam silne pragnie przeniesienia tego na papier. Wyobraźnia podsuwała mi coraz to nowsze i ciekawsze elementy układanki i wtedy podjęłam śmiałą decyzję, że zacznę pisać. Nie pisałam opowiadań, od razu zaczęłam planować książkę. Sagę składającą się z czterech części.
Tak, więc wszystko zaczęło się od Zmierzchu i myśli, aby stworzyć równie piękną historię.

B.S: Zatem pisała Pani tą książkę 8 lat? Czy rodzina lub przyjaciele wiedzieli, że wtedy już Pani pisała „Wychodząc z ukrycia”?

E.O: Tak, cała saga powstawała 8 lat. Był to czas, w którym nie tylko została napisana 1 cześć, ale powstał plan dla całej sagi Zrodzona. Zbierałam wówczas informacje o wybranych przeze mnie miejscach akcji oraz przygotowywałam się do samodzielnego wydania książki, ponieważ już od początku wiedziałam, że wydam swoją książkę w modelu self-publishing.
W tym roku wydałam 1 cz. Zrodzonej, zaś jej kolejne części będą się ukazywała rok rocznie.
Moje pisarskie początki były moją największą tajemnicą. Nikt o tym nie wiedział, nawet mój mąż. Kiedy odważyłam się powiedzieć o tym Marcinowi i mojej siostrze, i tak kazałam im zachować to dla siebie – jeszcze nie czułam się gotowa na obwieszczanie tego wszem i wobec. Dopiero po śmierci mojego taty przestałam się z tym kryć. Żałowałam, że nie dowiedział się o tym, kiedy jeszcze żył.

B.S: Czy zdradzi Pani nam o czym będzie druga część? Przynajmniej chociaż kawałeczek … Czy Rose dostanie się do miejsca w które Will chciał ją zabrać?

E.O: Kolejna część, jak sam tytuł wskazuje będzie się rozgrywała w Świecie Łowców. Rrose przyjdzie się zmierzyć ze środowiskiem, które będzie jak jeden z najgorszy koszmarów.
Czego się nauczy i co będzie musiała przejść, aby wyrobić swoją opinię o Łowcach i nieprzemienionych?
Czy w tym świecie będzie można nawiązać przyjaźnie?
Czy uda się jej odzyskać zaufanie do Willa i czy razem opuszczą Świat Łowców?
Na te i inne pytania przyjdzie czytelnikowi samemu odpowiedzieć, kiedy sięgnie po 2 cz. Zrodzonej „W Świecie Łowców”.
W drugiej części nie zabraknie również polskich akcentów i dzikiej przyrody.
Ponad to w okolicach premiery 2 cz. zostaną opublikowane dwa opowiadania, które pomogą lepiej zrozumieć Świat Łowców.

B.S: Czy łatwo było wydać Książkę?

E.O: Przyznaję, że nie było to łatwe wyzwanie. Napisanie książki to jedno, ale wydajniej jej to inna bajka. Trzeba być zdeterminowaną osobą i długodystansowcem, aby nie poddać się tuż po starcie.
Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest zaplanowanie całego procesu wydawniczego, aby móc skompletować zespół i dokładnie oszacować koszty oraz czas realizacji. Jedne prace można robić jednocześnie, jak opracowywanie graficzne okładki oraz korekta i redakcja tekstu, rozpoczęcie rozmów z potencjalnymi patronami medialnymi, stworzenie strony internetowej, założenie wydawnictwa. Jednakże spory zakres prac następuje jeden po drugiej i trzeba trzymać rękę na pulsie, aby cały projekt szedł zgodnie z planem.
Przy tym należy cały czas mieć z tyłu głowy dystrybucję, o którą należy zadbać jeszcze podczas pisania książki. Możesz napisać świetną książkę, ale nic Ci po niej, jeśli nie masz dostępu do czytelników i tym samym sprzedaży.

B.S: Jak wyglądało poszukiwanie recenzentów?

E.O: Oh, to nie było takie łatwe jak mogłoby się wydawać. Początkowo wysyłałam zapytania do wybranych przeze mnie recenzentów z pytaniem, czy chcieliby przeczytać moją książkę. Szybko jednak okazało się, że to nie będzie takie proste. Przykro o tym mówić, ale spotkałam się z niechęcią i to jeszcze przed przeczytaniem jakiegokolwiek tekstu. Wtedy podjęłam śmiałą decyzję, że sama nie będę szukała recenzentów, lecz oni mnie. Nie odmówiłam nikomu, kto zwrócił się do mnie z prośbą o zrecenzowanie książki.
W ten sposób rozdałam około 20 książek. Nie chciałam, aby recenzent siadał do tekstu ze złym nastawieniem, bo wiedziałam, że będzie to rzutowało na jego odbiór. Dziś stwierdzam, że było to ryzyko, które się opłaciło.

B.S: Czy miała Pani tak, że często sprawdzała Pani w internecie opinie/recenzje na temat książki?

E.O: Tak, śledzę na bieżąco wszelkie informacje o mnie i o książce. Chce być w stałym kontakcie z czytelnikami. Wiedzieć, co im się im podoba, a co nie.

B.S: Czy nauczyciele zauważali Pani talent pisarski? Czy jednak wręcz przeciwnie?

E.O: Jeśli chodzi o szkołę i nauczycieli, to niczego nie spostrzegli, ale nie ma co się dziwić, skoro sama wówczas nie widziałam w sobie takich możliwości. Chęć pisania pojawiła się dopiero po ukończeniu studiów. Było to coś, do czego musiałam dojrzeć.

B.S: Z czego bierze Pani inspirację?

E.O: Moją inspiracją w dużej mierze jest muzyka, książki i kino. Dzięki nim łatwiej mi puścić wodzę fantazji, kiedy sama piszę. Mój ulubiony gatunek, to nie tylko fantastyka. Uwielbiam również romanse, baśnie i thrillery. Liczą się emocje, które dana historia we mnie wzbudza.

B.S: Czy myśli Pani o napisaniu już innych książek, poza Zrodzonej?

E.O: Tak, cały czas myślę o tym, o czym będzie moja następna powieść. Mam kilka pomysłów i nie jest to tylko świat fantastyki, ale historie oparte na faktach oraz obyczajowe. Historie pełne emocji i ekstremalnych uczuć.

B.S: Czy może Pani podać kilka plusów pracy pisarza, i kilka minusów? Co lubi Pani a czego nie lubi w swojej pracy?

E.O:

Plusy:

  1. Pisanie pozytywnie uzależnia.
  2. Pisanie daje uczucie niewyobrażalnej wolność.
  3. Pisanie poszerza horyzonty i otwiera umysł.
  4. Pisanie daje niewyobrażalną satysfakcję.

Minusy:

  1. Pisanie to czasochłonne zajecie. Przygotowanie materiałów trwa dłużej niż samo pisanie.
  2. Trzeba cały czas ćwiczyć i pisać, aby ulepszać warsztat i nie wyjść z wprawy.
  3. Trudno utrzymać się z samego pisania.
  4. Przygotowanie materiałów trwa dłużej niż samo pisanie.

B.S: Gdyby Pani powieść została zekranizowana, to kto w rolach głównych by zagrał?

E.O: Jednym z moich marzeń i celów jest ekranizacja napisanej przeze mnie sagi. To jest jeden z powodów, dlaczego tłumaczę Zrodzoną na język angielski.
Kto mógłby w niej zagrać? Gdybym mogła decydować o doborze głównych bohaterów wybrałabym mniej znane nazwiska, tak aby mogły pokazać paletę swoich możliwości, jednocześnie nie kojarząc się z jakąś inną wielką filmową produkcją.

B.S: Czy możesz Pani wymienić pięć najnudniejszych i najciekawszych lektur szkolnych?

E.O: W szkole nie wiele było lektur, które nazwałabym „ciekawymi”. Najtrudniej jednak było mi przebrnąć przez „Krzyżacy” Henryk Sienkiewicz.
Najciekawsze były zaś dla mnie: „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren, „Szatan z siódmej klasy” Kornel Makuszyński, „Mistrz i Małgorzata” Michaił Bułhakow i „Lalka” Bolesław Prusa.
Uważam, że do pewnych książek i historii trzeba dojrzeć, dlatego nie przekreślam żadnej z nich.

B.S: Jakie książki posiada Pani w swojej domowej biblioteczce?

E.O: Wstyd się przyznać, ale nie znajdziecie w niej polskich autorów. Styl, którym mnie interesuje i pociąga znajduje jedynie w książkach zagranicznych autorów.
Na mojej półce znajdziecie takich autorów jak:
Nicholas Sparks, Stephenie Meyer, John Ronald Reuel Tolkien, Trudi Canavan, Jane Austen, Lucy Maud Montgomery, Joanne Murray.

B.S: Czy jest Pani jak malarz, który nie pozwala nikomu spojrzeć na swoje dzieło dopóki nie zostanie skończone? Czy może jednak podsuwa Pani szkic swoim bliskim?

E.O: Na początku mojej pisarskiej drogi miałam jednego powiernika – moją siostrę – któremu powierzałam fragmenty napisanej przeze mnie książki. Zamęczałam ją każdą poprawką, przez co jako jedyna przeczytała chyba z pięć różnych wersji jednej historii – dziękuję Wiesiu za twoją cierpliwość. Bardzo liczyłam się z jej zdaniem i nadal się liczę. Dziś jednak wolę przekazywać teksty w całości, kiedy wiem, że to jest ten finalny efekt.

B.S: Co by Pani doradziła osobie, która chce zacząć pisać książki?

E.O: Jeśli marzysz o napisaniu własnej książki, to po prostu to zrób. Nie czekaj. Zacznij już dziś, teraz. Książka sama się nie napisze. Bądź cierpliwa/cierpliwy i pisz. Wytrwaj w swoim marzeniu, a osiągniesz coś niebywałego. Pokonasz samego siebie, co przyniesie Ci dużo satysfakcji.
Pisanie jest przepiękną pasją i polecam ją każdemu, gdyż jest to bardzo wyzwalające.

B.S: Dziękuję Pani Ewo za udzielony wywiad <3

Tagged ,