Bez kategorii

„WIARA, MIŁOŚĆ, ŚMIERĆ” – Peter Gallert, Jörg Reiter 

Czy w świecie pełnym przestępstw można jeszcze w cokolwiek wierzyć?


Duisburg. Na moście nad Renem stoi policjant gotowy do skoku. Duchowny Martin Bauer, chcąc go powstrzymać, wspina się na barierkę i sam rzuca się w toń. Zaskoczony funkcjonariusz skacze mu na pomoc. Wspólnie dopływają do brzegu. Bauer zaryzykował i wygrał.

Jednak kilka godzin później policjant ginie po upadku z dachu garażu. Wszystko wskazuje na samobójstwo − przeciwko mężczyźnie toczyło się dochodzenie w sprawie nadużyć finansowych. Bauer nie wie już, w co ma wierzyć, a rodzina zmarłego tylko pogłębia jego wątpliwości. Szukając prawdy, stawia wszystko na jedną kartę…

***

„Wiara, miłość, śmierć” jest pierwszą częścią cyklu Kroniki Martina Bauera. Książka według mnie jestbardzo dobra. Coś czuję że to będzie niezła seria. Książka od razu mnie pochłonęła. Jako, że mam aktualnie bardzo, bardzo mało czasu na czytanie książki musiałam sobie dawkować książkę przez co wielokrotnie musiałam od niej odejść.

Od samego początku coś mi „śmierdziało”. Czułam, że śmierć gliniarza nie jest samobójstwem. Na początku chciał on skoczyć z mostu, jednak Martin Bauer zrobił przemyślany krok, który uratował mu życie. Myślał, że policjant przeżyje. Jednak kilka godzin po incydencie dowiaduje się on, że ten sam policjant skoczył z dachu garażu i nie przeżył upadku. Już w tym momencie nasuwa się myśl: „Ale zaraz, zaraz? Ale jak to? Dlaczego to zrobił?”. Okej chciał skoczyć z  mostu ale  zamiast tego skoczył do wody za duchownym by go ratować. Od razu poczułam, że cos tu nie gra. Musi być coś grubszego na rzeczy. Albo zabił się on bo mu grożono albo ktoś go zabił. Poczułam przypływ adrenaliny w całym moim ciele. Chciałam koniecznie się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.

Ale o tym może za chwile. Cofnę się może do postaci Marina Bauera? Kim w ogóle jest?

Bardzo spodobała mi się postać Martina Bauera. Jakoś od początku mnie intrygował. Zdawał mi się być postacią wykreowaną na bazie prawdziwego człowieka. Ale to tylko takie moje przemyślenia. Bauer to silna postać, mimo rudności losu potrafi je przezwyciężyć. Nawet wtedy kiedy zostaje wywalony z kościoła, gdyż nie zachowywał się tak jakby sobie tego życzyli. Nie stracił jednak wiary. Pozostała w nim. I tak jak na duchownego przystało Bauer wyraża chęć niesienia pomocy innym, nawet jeśli przy tym wpada on w kłopoty. Tak jak jest i teraz z tym policjantem.

Inni drugoplanowi bohaterowie nieco mnie irytowali. Ale ostatnio tak mam, że wielu książkowych bohaterów nie przypada mi do gustu. Po przeczytaniu ucieszyłam się, że nie była to krwawy kryminał. Ostatnio mam dużo na głowie i chciałam przeczytać coś obyczajowego ale jednocześnie z taką lekko nutką kryminału.

„Wiara, miłość, śmierć” to wyjątkowa książka. Wszystko moim zdaniem jest idealnie dopasowane. Każdy szczegół ma jakieś znaczenie. Nie ma nic niezbędnego. Akcja książki rozwija się stopniowo(podobnie jak w książce „Wychodząc z ukrycia” Ewy Olchowej). Czasami akcja jest mega napięta, co wprowadza urozmaicenie spokojnej akcji. Z niecierpliwością czekam na kolejną część.

Z czystym sumieniem mogę Wam ją polecać oraz znajomym. Już się przyzwyczaiłam, że wydawnictwo Initium wydaje super książki.

***

Tytuł: Wiara, miłość, śmierć
Tytuł oryginalny:  Glaube Liebe Tod
Autor:  Peter Gallert, Jörg Reiter
Ilustracje: 
ISBN: 9788362577828
Wydawca: Initium
Rok: 2019

Tagged , , , , ,