Diabeł zza okna
Bez kategorii,  Dorośli

„Diabeł zza okna” – Anna Musiałowicz (RECENZJA)

***

Powiadają, że gdy wieje wicher, czart pląsa wśród podmuchów. Złakniony niewinnych duszyczek wodzi kaprawymi ślepiami za nieświadomą zagrożenia dziatwą.


W pewnej wiosce, pozornie zwyczajnej jak wszystkie wioski tego świata, ośmioletnia Asia spędza, jak co roku, wakacje u babci – wakacje, które na zawsze zmienią jej postrzeganie świata. Czas beztroski kończy się wtedy, gdy diabeł czyha za oknem, zakłócając spokój Bogu ducha winnych mieszkańców.


Tam, gdzie siła wyobraźni zderza się z prawdziwą magią, Zło przybiera kształt z krwi i kości, a klątwa przestaje być wyłącznie przedmiotem bajania starców, nie ma miejsca na litość i wątpliwości.
Czy rezolutna babcia i plotkara Grzelakowa odkryją mroczną tajemnicę gospodyni proboszcza? Czy kot Mruczek zdoła ochronić Asię? Kto jeszcze ośmieli przeciwstawić się diabłu? Ile dzieci musi zginąć, by czart zaspokoił żądzę?
*

*opis wydawcy

***

Anna Musiałowicz bardzo miło mnie zaskoczyła swoją książką. Nie spodziewałam się tak bardzo udanego debiutu, który pozostawia ogromny niedosyt czytelniczy.

Książka jest krótka – ja pochłonęłam ją w kilka godzin z przerwami – dlatego płynie się przez fabułę bardzo szybko i nim się obejrzałam, a pozostała ostania strona. Ta ostatnią stroną delektowała się, ponieważ nie chciałam jej kończyć.

Autorka ma bardzo piękny styl pisania – lekki, ale przede wszystkim jest bogaty w słownictwo. Wielokrotnie w książce udowodniła, że potrafi dobrze pisać oraz kreować świat, który chce nam przedstawić. Czytając książkę, powróciły do mnie czasu, kiedy mieszkałam na wsi. Wspomnienia te sprawiły, że „Diabeł zza okna” jeszcze bardziej stał się bliższy mojemu sercu. Po zakończeniu lektury, miałam chęć pojechać do mojej ukochanej wsi, by przypomnieć sobie jak to było – śpiew ptaków, które ukajał moją dusze, bliskość natury, ale przede wszystkim najbardziej podoba mi się to, że wszyscy na wsi się znają i żadna tajemnica się nie uchowa.

Chyba najbardziej podbiło mi serce, właśnie to, że autorka tak pięknie opisywała wieś. Poproszę droga autorko o więcej takich książek.

Jednocześnie podczas czytania, miałam wrażenie, jakby ktoś opowiadał mi bajkę, która wywoływał u mnie dreszczyki, bo w końcu to powieść grozy. Ogromnym plusem opowieści jest to, że akacja jest osadzona w polskiej wsi, a za tym idzie poznanie zachowań mieszkańców, ich obyczajów oraz odczuwa się bliskość, ponieważ jest to Nasze.

Zdecydowanie uważam, że na naszym polskim rynku wydawniczym jest za mało takich opowieści, przywołujących tematy związane z naszymi kochanymi wsiami. Te miejska mają swój urok – są pełne magii, spokoju oraz tego, czego brakuje mi w mieście: przyjaznego otoczenia.

Mam nadzieję, że osoby, które mieszkają w mieście źle mnie nie zrozumieją. Niestety prawdą jest, że w mieście często ludzie są zabiegani, zapominając nawet o słowie „Dzień dobry”, na wsi jest inaczej: gdy przechodzisz koło kogoś od razu się witasz z uśmiechem ponieważ wiesz, że to sprawia, że dzień jest piękniejszy.

Właśnie to autorka przekazała – wieś ma swój niepowtarzalny, piękny urok.

Uwielbiam bohaterów książki, w szczególności dziewczynkę Asie, która wydawał mi się bardzo mądra oraz ciekawska tego co się dzieję. Postacie bardzo realnie wykreowane, sprawiały że książka jeszcze bardziej przykuwała moją uwagę.

Zdecydowanie polecam wam pozycje i kto wie, a może skradnie wasze serce, tak jak mi. Ja już wiem, że na pewno sięgnę po inne książki Anny Musiałowicz.